Zaznacz stronę

Twórca aplikacji Bikeserviceapp opowiada nam o kulisach tworzenia największej w Polsce aplikacji do umawiania serwisów. Tylko dla Bike Republic!

Poznaliśmy się na początku kwietnia 2017 r. Minęło od tego czasu prawie dwa lata, a aplikacja, którą stworzyłeś, wciąż nie ma konkurencji. Z czego to wynika?

To prawda poznaliśmy się prawie dwa lata temu i od tamtego czasu sporo się wydarzyło. Aplikacja oraz system są już na rynku ok. 2,5 roku i przeszły wiele metamorfoz. Konkurencji nie ma na rynku Polskim, natomiast pojawił się konkurent na rynku Europejskim, chociaż nie jest jeszcze mocno popularny. Jeśli chodzi o brak konkurencji w Polsce to jest kilka czynników jakie mają na to wpływ. Pierwszym jest na pewno dobry pomysł i realizacja, która nie jest wcale taka prosta. Spotkałem się z wieloma głosami, które mówiły, że też chciały zrobić coś takiego, ale nie starczyło im ani zapału, ani pieniędzy, a także odpowiedniej wiedzy. Ja podjąłem to ryzyko i myślę, że w przyszłości to się bardzo opłaci. Drugą sprawą jest czas jaki trzeba poświęcić na rozwój i sprzedaż całego rozwiązania. Ja jestem osobą techniczną i wiele procesów nadzoruję sam, chociażby pracę programistów. Sam również zajmuję się też procesem sprzedaży, chociaż tutaj powoli ten proces podlega automatyzacji i docelowo wszystko będzie odbywało się online. Trzecia i chyba najważniejsza dla mnie rzecz to upór i wiara w to co się robi. Wiele kłód zostało mi rzuconych pod nogi oraz zostało też na początku powiedzianych wiele słów krytyki, ale to tylko utwierdziło mnie w tym, że można zrobić małą rewolucję w dość nieufnym środowisku rowerowym. Myślę i widzę, że konkurencja obserwuje działania wokół BikeService i za jakiś czas coś podobnego się pojawi na rynku. Miejsca na tego typu rozwiązania w branży rowerowej jest sporo, więc po prostu będzie łatwiej edukować użytkowników jak używać prostych narzędzi do umawiania się na serwis.

Powiedz nam proszę, skąd wziął się pomysł na aplikację, która umożliwia umawianie się na serwis poprzez smartphone’a?

Kiedyś doraźnie pomagałem jako serwisant w sklepie rowerowym i widziałem jak wygląda praca od kuchni. Widziałem jakie są problemy przy obsłudze klientów i jak można ułatwić pewne procesy w bardzo prosty sposób. Wtedy jeszcze nic mi takiego nie przychodziło do głowy jak stworzenie aplikacji BikeService. Pomysł zrodził się trochę później kiedy musiałem lecieć przez całe miasto do swojego mechanika, żeby zrobił mi naprawę, bo tylko jemu ufałem. Sam wszystkiego nie naprawiam w rowerze, bo zazwyczaj nie mam na to czasu albo narzędzi, ale wtedy pomyślałem sobie, że chciałbym, aby ktoś do mnie przyjechał i zabrał mój rower do naprawy. Nie wyobrażałem sobie, żeby za każdym razem dzwonić i prosić o to, więc wpadłem na pomysł stworzenia narzędzia do obsługi takich właśnie zleceń. BikeService od początku był przemyślany pod kątem obsługi mobilnych serwisów rowerowych, usług door2door oraz stacjonarnego warsztatu.

Michał Dubaj

Jakie były początki aplikacji? Czy ciężko było zachęcić istniejące sklepy bądź serwisy do jej wypróbowania?

Jak zawsze trudne (śmiech). Same początki wiązały się z ogromnym ryzykiem finansowym, ale także z obawą przed przyjęciem przez środowisko. Wtedy nie cały rok prowadziłem działalność gospodarczą i świeżo ukończyłem studia na politechnice, a już podejmowałem się sporego jak dla mnie wtedy wyzwania. Siłą rzeczy nie za dużo miałem wtedy doświadczenia w robieniu biznesu na skalę ogólnopolską. Przed wprowadzeniem produktu na rynek zrobiłem małe rozpoznanie na grupie ok. 50-100 osób. Byli to zwykli rowerzyści, ale również mechanicy. Byłem pozytywnie nastawiony i mocno zmotywowany do działania, bo głosów krytycznych wtedy zebrałem o dziwo mało. Na początku zrobiłem coś co później bardzo doświadczone osoby, które zajmują się aplikacjami mocno doceniły. Mianowicie przed wprowadzeniem na rynek gotowego produktu postanowiłem pójść do stacjonarnych sklepów rowerowych i pokazać im jak będzie wszystko wyglądało oraz zaproponować im wejście we współpracę. Miałem w telefonie aplikację, która miała cztery statyczne ekrany z prostymi przejściami i na tej podstawie prowadziłem prezentację jak akwizytor z odkurzaczami :). Dwa miesiące przed publikacją całego rozwiązania miałem ok. 10 punktów w Warszawie (3-4 firmy), które były gotowe do uruchomienia u siebie wszystkiego. Miałem podpisane umowy z klauzulą wykonalności w terminie uruchomienia platformy tj. 12.09.2016. Dla mnie do tej pory jest to ogromny sukces, bo pierwsza wersja systemu i aplikacji, była bardzo uboga w stosunku do tego co teraz jest. Kilka dni po uruchomieniu pojechałem na targi Kielce Bike Expo i trochę zostałem tam zmieszany z błotem. Dzisiaj dla porównania jest już prawie 40 punktów serwisowych w całej Polsce oraz zostało przyjętych do systemu prawie 19 000 napraw.

Bikeserviceapp jest niezwykle funkcjonalna i wydaje się w pełni kompletna. Czy wciąż pracujesz nad jej udoskonaleniem a strona techniczna jest „zamknięta”? Czego możemy się jeszcze spodziewać?

Łukasz Kopaczyński – Magazyn Bike

Myślę, że koledzy programiści w tym momencie mogli by się mocno uśmiechnąć. Bo strona techniczna chyba nigdy nie będzie zamknięta Niestety, albo „stety” jest tak, że ja ciągle coś wymyślam i usprawniam. Mechanicy i właściciele sklepów również cały czas coś podrzucają do przemyślenia lub wdrożenia. Sama aplikacja wizualnie zbyt bardzo nie będzie się zmieniać w najbliższym czasie. Natomiast nawet teraz w okresie zimowym pokazujemy drobne usprawnienia, które wpływają na większą atrakcyjność. Chociażby poszerzenie listy informacji w historii serwisowania roweru. W najbliższym czasie tj. już w marcu odpalamy nową usługę, która będzie w pełni wykorzystywała możliwości aplikacji oraz systemu. Dodatkowo w ciągu roku pojawi się moduł wypożyczalni, dzięki któremu z poziomu telefonu będzie można sobie np. w kurortach lub ośrodkach sportowych wypożyczyć rower. Tutaj mam na myśli rowery typu E-bike i będzie to coś innego niż zwykłe wypożyczalnie rowerów miejskich. Po za dużymi miastami, a szczególnie w rejonach górskich jest jeszcze wiele do zrobienia jeśli chodzi o obsługę informatyczną takiej infrastruktury. Cała platforma docelowo będzie skierowana na rynek zagraniczny np. Austria, Czechy, Niemcy, Norwegia. Obecnie mamy zaplanowanych ok. 100-150h na drobne poprawki i wdrażanie usprawnień. W sumie tych godzin poszło już ponad 1000 od początku i z racji chęci wejścia do innych krajów, będzie ich znacznie więcej.

Michał Dubaj

Pozwól, że zapytam Cię o rynek rowerowy. W końcu masz unikalny dostęp do sporej ilości sklepów, serwisów, a przede wszystkim osób, które rynek rowerowy znają od podszewki. Coraz chętniej jeździmy, coraz więcej powstaje ścieżek. Czy to według Ciebie jest wciąż dobry czas, by sprzedawać rowery? Jak wpłynie to na e-commerce?

Tak uważam, że jest to dobry czas na sprzedaż rowerów. Co prawda trochę ten kawałek tortu zostaje podgryzany przez wypożyczalnie rowerów miejskich, ale nadal jest to dobry czas. Na przestrzeni ostatnich 8-10 lat jak jeżdżę i dość mocno obracam się w środowisku rowerowym, obserwuję ogromne zmiany. Nie wszyscy o tym wiedzą, ale jeśli popatrzymy na rynek usług, to branża rowerowa sporo zmieniła. Pojawiają co raz częściej mobilne serwisy rowerowe, stale rośnie zainteresowanie turystyką rowerową, a także wiele osób poszukuje usług transportowych. Wracając jednak do samej sprzedaży, tutaj również wiele się zmieni. Tak jak wspomniałeś właśnie e-commerce będzie odgrywał ogromną rolę. Tak naprawdę już odgrywa. Sprzedaż części, akcesoriów i ubrań rowerowych w dużej mierze odbywa się w internecie. Po pierwsze jest dużo taniej, a po drugie jest ogromny wybór wszystkiego co tylko chcesz mieć w rowerze. Sam rynek jest bardzo przesycony rowerami. Mamy teraz ogromny wybór w każdym segmencie. W ubiegłym roku z tego co się dowiedziałem w Niemczech sprzedano kilkaset tysięcy rowerów ze wspomaganiem elektrycznym co stanowiło ok. 70% całej sprzedaży w ogóle. Teraz pytanie ile się sprzedało tych rowerów przez internet? Myślę, że dużo. Patrząc na takiego Canyona uważam, że producenci będą sami zajmować się sprzedażą rowerów bezpośrednio na swoich stronach internetowych. Mają zrobioną całą infrastrukturę magazynową pod logistykę i sieć dystrybucji, więc pokazanie tego w sieci wcale nie jest trudne. Pozostają tylko kwestie gwarancji np. na ramę, ale z tego co wiem za granicą już sobie z tym poradzili. Nie chcę wróżyć nikomu źle, ale myślę, że w ciągu najbliższych 5 lat, sami klienci będą domagali się sprzedaży rowerów przez internet od producentów. To może spowodować upadek małych sklepów, które nie będą widziały siebie w roli sprzedawcy online. A szkoda, bo można na tym sporo zyskać, szczególnie jeśli taki sklep będzie się specjalizował w konkretnej grupie produktów i niekoniecznie muszą to być rowery. Taki obrót sprawy będzie moim zdaniem powodował, wzrost zainteresowania usługami serwisowymi oraz zapotrzebowaniem na większą ilość mechaników dostępnych „pod ręką”. Odbieranie osobiście rowerów zamówionych przez internet już nie jest niczym nadzwyczajnym i tutaj cały czas ktoś to musi robić. W przypadku sprzedaży online na pewno pojawią się też możliwości personalizacji swojego roweru lub jakiś akcesoriów (np. Project One od Treka), co może naprawdę powiększyć jeszcze ich sprzedaż.

Łukasz Kopaczyński – Magazyn Bike

Jeśli chciałbym wykorzystać stale rosnące trendy związane z ilością rowerów, to…

zacząłbym się zastanawiać, kto będzie się zajmował co raz bardziej wymagającym serwisem, a także, kto wie, może nawet za jakiś czas nad potrzebą ich recyklingu lub korzystnym programem wymiany. Może tutaj są jeszcze jakieś możliwości…

A co z rowerem elektrycznym? Tworzę w głowie obraz smart city, gdzie wszędzie dojechać mogę rowerem elektrycznym, podpiąć go pod stacje ładowania i krótkiej przerwie ruszyć dalej.

To już poniekąd jest i mają to już trochę stworzone bardziej rozwinięte miasta azjatyckie. Z tym, że Oni zabierają baterie ze sobą zostawiając rower np. pod biurem. Wspomniane Niemcy, też mocno stawiają na rowery elektryczne. Myślę, że postęp technologiczny spowoduje zwiększenie możliwości lepszego połączenia się z rowerem zdalnie i przesyłanie danych np. bezpośrednio do komputera, bez potrzeby posiadania chociażby urządzeń typu Garmin. Czy to jest potrzebne? Ciężko powiedzieć, ale wizja smart city nie wydaje się być zbyt mocno odległa. Tutaj myślę, że elektryfikacja i postęp technologiczny może być równolegle trochę związane z motoryzacją.

 Michał, jaki kolejny krok? Pełna koncentracja na Bikeserviceapp, czy może nowe pomysły i realizacje?

Dla mnie i BikeService rok 2019 będzie trochę powrotem do roku 2016, kiedy wszystko się zaczęło. Pojawią się nowe wyzwania i usługa związana z transportem door2door, ale jeszcze nie mogę powiedzieć o szczegółach. Mam nadzieję, że będę mógł w 100% zająć się tworzeniem platformy w takiej formie jak sobie to już od dawna wyobrażam. Dodatkowo ogromna praca będzie do wykonania przy tworzeniu społeczności wokół BikeService. Ponieważ bardzo zależy mi na wspomaganiu edukacji dotyczącej regularnego serwisowania roweru oraz pozytywnym odbiorze całej marki. Aktualnie jest to po prostu naturalny krok. Siła drzemie w ludziach i trendach za jakimi podążają. Branża rowerowa potrafi być bardzo niewdzięczna, ale lubię to co robię i myślę, że jeszcze sporo fajnych rzeczy można zdziałać. Moja mapa myśli jaką jakiś czas temu stworzyłem, pokazuje też krok w kierunku drobnej sprzedaży online oraz twórczości na YouTube, ale to chyba musi samo przyjść do mnie. Na pewno będę musiał zatrudnić dodatkowo 2-3 osoby, żeby oddelegować większość zadań jakimi się teraz zajmuję, bo samemu można się nabawić tylko pracoholizmu 

Michał, czy myślisz o stworzeniu odrębnej aplikacji rowerowej? Czy na ten moment skupiasz się na rozwoju obecnej?

Nie myślę w ogóle o czymś innym. Jest tyle pomysłów i pracy przy obecnym projekcie, że tworzenie czegoś nowego nie jest potrzebne póki co. Skupiam się na tym co jest i tak będzie jeszcze na pewno przez dłuższy czas.

Nieco z innej strony i w kontekście rozwoju miast. Wzrost ilości osób jeżdżących na rowerze, rozwój infrastruktury rowerowej oraz rosnąca świadomość rowerzystów „przykrywają” temat bezpieczeństwa. Mam tu przede wszystkim na myśli niewystarczającą znajomość znaków drogowych (oraz zasad poruszania się), a także brak należytego wyposażenia roweru/właściciela a kończąc na regularnym serwisie. Jak Ty to postrzegasz? 

Widzę, że wraz ze wzrostem infrastruktury rowerowej poprawia się bezpieczeństwo. Być może mi oceniać jest trochę łatwiej, bo Warszawa ma ogromną dynamikę rozwoju, ale na przestrzeni kilku lat widzę jak wszystko się zmienia na plus. Sama świadomość rowerzystów to temat rzeka. Ludzie są świadomi wielu rzeczy, ale właśnie świadomie często łamią przepisy. Ja w sezonie czasami zwracam uwagę ludziom przejeżdżającym na czerwonym świetle, czy wyganiam z ulicy jak nie jadą po bardzo fajnej nowej ścieżce. Oczywiście po mieście poruszam się w większości rowerem. Z rowerami też bywa różnie. Najgorzej chyba jest kiedy ktoś jedzie rowerem z wypożyczalni miejskiej i wie, że jego rower jest niesprawny. Spieszy się i ten rower pomimo braku sprawnych hamulców i zgrzytającego łańcucha zmusza do jazdy. Naprawdę o wypadek wtedy nie trudno. Natomiast właściciele rowerów różnie podchodzą do kwestii bezpieczeństwa swojego i innych. Chociaż jesienią widziałem ogromną zmianę w posiadaniu oświetlenia. Ludzie naprawdę zrozumieli, że nie warto ryzykować po zmroku. Oczywiście znajdą się jeszcze wyjątki od reguły. Wiem, że mechanicy potrafią zwracać uwagę na to, że brakuje oświetlenia, albo należy już jakiś element wymienić. W obszarze bezpieczeństwa i przepisów chyba jest najtrudniej skutecznie przemówić do ludzi.

Dziękuję Ci bardzo za rozmowę. Nie zatrzymuj się.

Ja również dziękuję! Postaram się utrzymać tempo, ale znając mnie w najbliższym czasie będzie można obserwować tylko przyspieszanie  Oby tylko ilość kilometrów przejechanych na rowerze się nie zmniejszała, czego również Tobie i czytelnikom życzę!