Zaznacz stronę

Natalia Bihun. Polska triathlonistka z dobrze rokującymi wynikami oraz doświadczony doradca finansowy w jednej osobie.

 

Podobno jesteś absolutną perfekcjonistką. To może utrudniać łączenie wymagającej pracy zawodowej z trenowaniem trzech sportowych dyscyplin. Jak znaleźć czas na wszystko i jeszcze zrobić to perfekcyjnie?

 

 

Wręcz przeciwnie. W codziennej pracy stawiane są mi wymagania profesjonalizmu, zaangażowania oraz systematyczności, dokładnie te same wymagania przenoszę do środowiska treningowego. To najlepsze, co mogło mnie spotkać jako sportowca. Dlaczego? W pracy Eksperta Finansowego stawiam na przygotowanie klienta do procesu zakupowo-kredytowego, edukuję go wiedzą finansową. Podobnie w trenowaniu. Muszę najpierw przygotować ciało, odżywić je, odpowiednio wytrenować, aby móc wystartować. W pracy angażuję się następnie w całościowy proces i nadzoruję sprawy klientów, up-date spraw, negocjacje itp. W treningach także przychodzi czas na realizację zaplanowanego przez trenera tygodniowego planu, obserwację progresu oraz rozwój wydolności podczas obozów wyjazdowych. W pracy systematyczność podczas realizacji obowiązków, porządek w dokumentacji, a podczas treningów regularność i powtarzalność ćwiczeń, które wzmacniają moje ciało.

 

 

Można w takim razie uznać, że praca i aktywność sportowa, to równorzędne i uzupełniające się sfery w Twoim życiu?

 

 

Zdecydowanie tak. Praca nauczyła mnie regularności i profesjonalizmu, co w sporcie przełożyło się na to, że jak się za coś zabieram, to robię to najlepiej jak potrafię. Jeśli jestem  najlepszym ekspertem kredytów hipotecznych w regionie,to podczas zawodów nie może być inaczej. Z powodzeniem walczę obecnie o najwyższe miejsca na podium w klasyfikacji kobiet. Sukcesy zawodowe i sukcesy w sporcie zbudowały też moją odporność na trudne sytuacje, takie jak nieudana transakcja, czy odmowa banku w pracy, a w sporcie, słabości ciała czy głowy. Długi wysiłek fizyczny, jaki towarzyszy na przykład zawodom na pełnym dystansie Ironmana, czyli ciągła rozmowa ze sobą, motywowanie się, dodaje potem sił i napędu do lepszego radzenia sobie z trudnymi wyzwaniami w codziennej pracy, np. z porażką transakcji biznesowej, czy rezygnacją klientów.

 

 

Jak wygląda Twój przykładowy harmonogram tygodnia, w którym łączysz pracę z treningiem?

 

 

Poniedziałek zaczyna się od dwóch treningów, które trzeba rozdzielić. Rano, jeśli siły po weekendzie pozwolą (heheh ;)), zaplanowany mam godzinny basen. Po nim ogarniam się z make-upem, przebraniem i tak, wchodząc na basen w trampkach i dresach, wychodzę w szpilkach i garsonce. W biurze, gotowa do pracy, naładowana świeżością po pływaniu, prowadzę spotkania z klientami. Po pracy, często ok 19.00, planuję wykonanie treningu rowerowego. W okresie wakacji czystą przyjemnością jest wyjście na rower i powrót przy zachodzie słońca. Zimą mam obok siłownię i sesję spinningu. Wtorki nie zwalniają! Także mam rozpisane dwa treningi. Wspólny basen, z grupą ludzi podobnych do mnie, zaczynam od 6.00 rano. Godzina pływania, szybki make-up i do biura. O 18.00 znów zbieramy się wspólnie, tym razem na bieganie. W lecie trenujemy na stadionie sportowym, w zimie mamy bieganie po śniegu lub błocie w parkach, gdzie dostępne są lekkie podbiegi. Kolejne dni, w zależności od tego, czy jest to tydzień regeneracyjny, czy treningowy, to jeden lub dwa treningi. W okresie przygotowawczym dzień zaczynam od treningu, po nim jest praca zawodowa, a po pracy kolejny, minimum dwugodzinny trening, np dłuższy rower. Nie ma tu miejsca na dzieci, których nie mam oraz na spotkania towarzyskie. Jedynie będąc poza okresem przygotowawczym i roztrenowania, z chęcią nadrabiam zaległości towarzyskie i kulturalne, jak kino, teatr, czy impreza

 

 

No dobrze, to teraz od początku? ? Jak zaczęło się Twoje sportowe zaangażowanie, a potem wejście w świat triathlonu?

Zaczęło się od małolata. W szkole podstawowej moja wychowawczyni, Pani Renata, była nauczycielką wychowania fizycznego. To ona aktywizowała nas do częstszych wyjazdów na baseny, imprezy biegowe dla dzieci oraz (za co jestem jej do dziś wdzięczna) stworzyła sekcję aerobiku rekreacyjnego, dzięki której nasze młode ciała zaczęły szybko nabierać sprawności i elastyczności. Wierzę, że zostało mi to do dziś ? To ona wysyłała mnie na zawody biegów przełajowych oraz skoku wzwyż. Byłam wtedy jedną z wyższych dziewczynek. Kolejne szkoły, studia, nie zachęcały mnie raczej do rozwoju sportowego.

W późniejszych latach, już dorosłych, zaczęłam biegać sama dla siebie, zupełnie bez planu, bez ładu i składu, zapisując się na lokalne zawody na 10 km, czy nocny wrocławski półmaraton. Dołączenie do grupy triathlonowej GTRAT nastąpiło w momencie kiedy półmaraton wrocławski przebiegałam w 2 godziny, czyli o ok 10 min wolniej niż ten sam półmaraton rok wcześniej. Już wtedy wiedziałam, że bieganie jakie uprawiałam do tej pory, nie pomoże mi osiągać wyników. Mogłabym sobie tylko narobić szkody. W styczniu 2015 roku zapisałam się do grupy triathlonowej GTRAT, z którą trenuję do dziś i dzięki której biegam półmaraton z czasem 1:28:13 ?

Przez wiele lat triathlon był uważany za typowo męską dyscyplinę, zgadzasz się z takim podejściem? Dziś kobiety idą tu mocno do przodu.

Przez wiele lat rzeczywiście tak było. Był to typowo męski sport. Nadal uważam i jest to faktem, że triathlon i generalnie sporty wytrzymałościowe są bardziej męskie niż kobiece. Na większości zawodów w których uczestniczę, kobiety stanowią ok 20-30% wszystkich startujących. Od kilku lat jednak widać, że kobiety chcą pokazać kolorowy pazur w bieganiu ultra czy w triathlonie i to mi się podoba, bo często okazuje się, że jesteśmy silniejsze niż niejeden mężczyzna. Kobiety są mocno poukładane życiowo, systematyczne i to nam pomaga. Zdecydowanie się do tego nadajemy! ?

Widać, że lubisz mocny trening.

Oj tak, bodziec musi być! Ciągłe trenowanie w tlenie jest nudne, to właśnie takie monotonne i tlenowe bieganie zaczęło mnie osłabiać. Trening powinien mieć też mocne jednostki. Zdecydowanie lubię trenowanie w beztlenie, przeplatane luźniejszymi częściami na wypoczynek.

Wspomniałaś, że trenowanie w grupie sportowej ułatwia Ci zadanie.

Zdecydowanie tak. Jest siła grupy, siła ludzi. Trener zawsze najpierw prowadzi rozgrzewkę, a następnie wyznacza zadanie główne, wymagające większej siły. Kiedy trenuje się z innymi, włącza się też element zdrowej rywalizacji grupowej, komuś uciekasz na pływaniu lub bieganiu, kogoś gonisz, łapiesz koło, uczysz się pralki na wodach otwartych. Po treningu grupowym widzisz, że dałeś z siebie więcej, a co ważniejsze, czas leci szybko, nie wiesz nawet kiedy minął. Nie doświadcza się tego w samotnym trenowaniu. Znam miłośników samotnych treningów, takich samotnych jeźdźców, wiem też, że nie da się wszystkich treningów wykonać grupowo, ale jeśli mam wybierać, to zdecydowanie poranne pływanie o 6.00 bardziej mnie motywuje, kiedy widzę przed kasą inne uśmiechnięte twarze, rowerowanie, kiedy wiem, że będzie ktoś, kto osłoni mnie przed wiatrem. Dzięki grupie odpoczniesz po prowadzeniu, a na bieganiu ktoś zawoła ciśnij, jeszcze chwila! Uwielbiam to, uwielbiam swoja grupę! ?

Uczestniczyłaś w tym roku w zawodach ORAVAMAN extreme triathlon na Słowacji. Wyjaśnij proszę na czym polega ekstremalny charakter tych zawodów?

Tak, to górski triathlon. Pływanie 1,9 km w wodach Jeziora Liptowskiego, następnie rower po górach orawskich z przewyższeniem 1750 m i podjazdami 12% w rejonie Zuberca i na koniec bieganie 21 km z przewyższeniem 1250 m, z wbiegnięciem na szczyt Berestova 1902 m n.p.m. Super lokalna impreza, dużo dobrych górskich zawodników ze Słowacji, pokazujących jak daleko mam do dobrego górskiego biegania ;), bo o ile pływanie nie różni się od innych etapów pływackich, o tyle rower i bieganie są tu bardzo ciężkie i wycieńczające. Rower charakteryzuje się stromymi podjazdami i tak samo stromymi zjazdami. Trzeba być czujnym, uważać na liście, na zwierzęta, na innych zawodników, bo podczas szybkiego zjazdu nie ma zbyt wiele czasu na reakcję. Po etapie rowerowym zakłada się górskie buty z bieżnikiem i leci ścieżkami i szlakami górskimi. Strome ściany to już nawet nie tyle bieganie, co trudna wspinaczka. Po stromym podbiegu, jak w jeździe na rowerze, następuje stromy zbieg. Do tego trzeba dołożyć nieustannie zmieniające się warunki pogodowe, na które biegając w górach musimy być gotowi. Podczas Oravaman padał bardzo intensywny deszcz utrudniający zbieganie. Szlaki zamieniły się w małe potoczki z błotem i kamieniami, to był niezły wyczyn, aby tamtędy zejść, nie mówiąc o zbieganiu ?Zawody uważam jednak za udane, piękne widokowo i klimatyczne. W Polsce polecam gorąco zawody Karkonoszman w xtri górskim. W 2019 roku odbędą się we wrześniu. Fajna przygoda startować w naszych górach.

Co trzeba sobie powiedzieć na starcie takich zawodów, żeby plan był zrealizowany?

Nic nie zakładać, serio ? Jeśli człowiek nie zna trasy, nie trenował wcześniej w takich miejscach i przyjeżdża na zawody, podczas których startuje z lokalesami ze Słowacji, to nie można planować czasu w jakim to ukończy. Jedyne co można sobie powiedzieć, to baw się najlepiej jak potrafisz, bo po to tu jesteś? ?

W październiku ukończyłaś Ironmana w Barcelonie. Jesteś zadowolona z uzyskanego tam wyniku, czy to był bardziej start rozpoznawczy, by zebrać doświadczenia na długich zawodach?

Debiut na dystansie pełnego Ironmana, to było zarówno przetarcie się, co i rozpoznanie swoich możliwości, bo nie da się tego dystansu wytrenować wcześniej. Nikt po 180 km roweru nie zrobi biegania w maratonie ? No chyba że nasz Robert Karaś, który szykując się do potrójnego Ironmana zapewne takie mógł mieć zakładki ? Z wyniku jestem zadowolona, chociaż plan w głowie był troszkę inny, o ok 25 min szybszy, jednak fale na pływaniu, 5 min kary na rowerze oraz trochę wydłużone przeze mnie okresy na jedzenie i picie na punktach odżywiania, dały w efekcie  czas 10h28, z czego jestem dumna, bo to pokazuje, że jest miejsce, by schodzić z czasem w dół.

A jakie cele teraz Natalio przed Tobą?

Nowy rok to nowe wyzwania, nie inaczej! Zaczynam już w styczniu. Chcę pobiec górski maraton, 42 km po naszej lokalnej Ślęży. Pod koniec stycznia zamierzam dla odmiany zmierzyć się z innym celem niż starty, nie związanym z biegami, czy triathlonem, planuję zdobyć szczyt góry Kilimandżaro. W lutym, jeśli czas pozwoli, chciałabym pojechać do PRO zawodników, Roberta Karasia oraz Kacpra Adama, aby przy ich boku potrenować wspólnie siłę na ciepłych Wyspach Kanaryjskich. W kwietniu planuję zmierzyć się z połową dystansu IM w Marbella, by powalczyć o tzw. slot na zawody mistrzostw świata na dystansie IM w Nicei. Maj zaczyna okres triathlonów w Polsce. W planach jest kolejny xtri start, tym razem wybrałam zawody Biablak, czyli Beskid Extreme Triathlon, na dystansie połowy IM. Przewyższenia roweru i biegania to ok 3500 m. Okres wakacji to dwa starty na płaskich trasach, również połowy dystansu Ironmana, czyli Samorin z cyklu Challange, zdobyty slot z Pragi Challenge w tym roku oraz wygrane zaproszenie w ramach imprezy Triathlon League Poznań. Jeśli chęci pozostaną takie jak teraz, to już zdradzę, że planuję kolejny dystans pełnego Ironmana, również w Hiszpanii. Miejsce jeszcze nieodkryte, ponieważ w 2019 roku po raz pierwszy organizowane będą pod brandem Ironmana zawody w Vitoria-Gasteiz. Jeśli się uda zdobyć slot podczas zawodów w Marbella, to we wrześniu szykuje się piękny start w Nicei z niełatwą trasą kolarską. Sezon TRI chciałabym zakończyć zawodami Karkonoszman, miałam tam już okazję dwa razy wystartować i wiem, że po raz kolejny na nowo odkryję te góry, a pogodę na pewno zapewni nam Gudos! ?Znając mnie, pewnie wskoczy jeszcze coś biegowego. W ramach przygotowań zamierzam pojawić się na takich zawodach jak półmaraton ślężański w marcu, półmaraton mietkowski, czy wrocławski.

Jak uzupełniasz spadki energetyczne po wysiłku związanym z zawodami? Powiedz coś proszę o swoim odżywianiu, dbasz o nie sama, czy korzystasz z porad fachowców, może jakaś strategia odżywiania?

Żadnych strategii nie mam, wystrzegam się ich, jem to co chcę i na co mam ochotę, serio! ? Mam tego farta, że jestem bardzo szczupła, a intensywne trenowanie zabiera mi masę kalorii, które szybko uzupełniam pysznym śniadaniem, na przykład naleśnikiem z owocami z syropem klonowym, czy jaglanką wypakowaną owocami suszonymi, bananem i jabłkiem. Jem zdrowo, to jest mój cel, nie jem ?syfiastego jedzenia?, omijam restauracje gdzie jest fast, a wybieram te, gdzie jest slow food, nawet jeśli w czasie lunchu w pracy mam tylko 30 min na jedzenie. Nigdy mnie to jeszcze nie zawiodło. Podczas treningów wspieram się oczywiście izotonikami, żelami, czy batonami energetycznymi, również robionym przeze mnie. Jestem zadowolona z odżywek sportowych firm Enervit oraz PowerBar. Po wysiłku zjadam coś słodkiego, aby uzupełnić okienko węglowodanowe, a później dobry obiadek, czy kolacja z masą warzyw, takich jak pomidory, rukola, jarmuż, bataty, jest też awokado, a w sezonie dynia, czy marchewka. Unikam mięsa.

A co z fachowcami od sprzętu? Czy Twój rower jest pod dobra opieką? ?

Zawsze! Należę do tych osób, które z każdym skrzypnięciem w korbie czy pedale pakują rower do auta i wiozą do serwisu ? Maszyna musi jeździć bez zarzutu. Startuję na ultralekkim rowerze czasowym, który jest wrażliwy na zniszczenie czy zużycie materiału. Dbam zarówno o rower czasowy, jak i szosowy, nie oszczędzam tylko mtb, bo jak pojeździ się w mega błocie, to Kärcher da radę, a co dzieje się potem, nie wnikam ? Korzystam z serwisu rowerowego Harfa Harrison z Wrocławia oraz sklepu triathlonowego Olimpius.pl.

Zdarza Ci się myśleć podczas treningu lub zawodów o opłacalności lokat czy konsolidacji kredytów? ?

Nigdy! Treningi i zawody są dla mnie jak oczyszczająca terapia, podczas której zapominam o sprawach zawodowych do tego stopnia, że w poniedziałek, po weekendzie spędzonym na mocnym trenowaniu, czy na zawodach, muszę sobie przypomnieć sprawy od początku ?

Dziękuję Natalio, że zechciałaś poświęcić swój czas i udzieliłaś mi? hmm? kredytu zaufania? ?

Nie ma za co! Przyjemnie było podzielić się tym, co zawsze było tylko w głowie, fajnie się na to patrzy, nie można teraz się wycofać ?

Wywiad  przeprowadził Łukasz Zdanowski

Zdjęcia wykonał Michał Złotowski

Czytaj dalej: